Polecajki

Książka: Vers la beauté

„Vers la beauté” to książka o pięknie i o samotności. To moja pierwsza książka Davida Foenkinosa i na pewno nie ostatnia. Sięgnęłam po nią, by uspokoić skołatane serduszko po lekturze „Miłości i lasów”. Czy ta książka mnie ukoiła? W żadnym wypadku. Szarpnęła mną. I to szarpnęła tym mocniej, że początek historii był dość melancholijny. Nic nie zapowiadało tego, co wydarzy się później. I choć ta historia złamała mi serduszko, to narobiła mi też apetytu na inne książki Foenkinosa.

PIĘKNO

Tytułowe piękno jest w tej książce bardzo obecne. Bo „Vers la beauté” to książka piękna i o pięknie. O pięknie w sztuce i o pięknie w ludziach. Główny bohater jest wykładowcą na Akademii sztuk pięknych i specjalistą od Modiglianiego. Część akcji dzieje się w musée d’Orsay. A więc w miejscu, gdzie piękno jest wszechobecne. Większość postaci to ludzie piękni wewnętrznie. Nie mylić z idealnymi. Ale noszą w sobie iskierkę piękna – ciepła, życzliwości, empatii, zrozumienia.

Jest to także książka o życiu, które nie zawsze jest piękne. Tak samo, jak emocje, które czasem nam towarzyszą. Czy piękno, sztuka są w stanie nas ukoić w najtrudniejszych momentach życia? Czy dadzą schronienie przed brzydotą otaczającego świata? Tego Wam nie powiem, przekonajcie się sami, sięgając po tę lekturę. Mogę Wam natomiast powiedzieć, że jest to historia pięknie napisana.  To oznacza, że to co w tej historii trudne – porusza tym mocniej.

SAMOTNOŚĆ

Samotność w tej książce krzyczy ciszą. Nie chodzi tu bynajmniej o samotność rozumianą jako brak bliskich. Przeciwnie. Bohaterowie tej książki mają w swoim otoczeniu kochających i życzliwych im ludzi. Ale czasami to po prostu za mało. Bo są rzeczy, sytuacje, emocje, które przytłaczają za mocno. I które z różnych powodów dźwigamy sami, uginając się pod ich ciężarem. Bywa, że ten ciężar staje się z czasem coraz lżejszy. A czasami wręcz przeciwnie. Przytłacza coraz mocniej. Czy wszyscy bohaterowie poradzą sobie z tym, co ich przytłacza? Sprawdźcie sami.

OKNO

Z czym kojarzy Wam się okno? Ze światłem, z oknem na świat, z oknem życia, z oknem na ekranie komputera? Okno jest istotnym elementem tej historii. Łatwo to przeoczyć. Ja przeoczyłam. Dopiero jedna z moich obserwatorek na IG zwróciła moją uwagę na to, jak istotną rolę w tej książce odgrywa okno. Myślę nawet, że jest swego rodzaju klamrą, która spina historię w jedną całość. Po tej rozmowie przypomniała mi się zasada „strzelby Czechowa”. Znacie ją? Ta zasada brzmi tak: „Jeśli w pierwszym akcie powiesiłeś strzelbę na ścianie, to w kolejnym musi wystrzelić. W przeciwnym razie nie umieszczaj jej tam”. No i tak samo jest z oknem w „Vers la beauté”. Ono nie bez powodu się pojawia w tej opowieści.

Zastanawiam się, ile innych ważnych elementów mi umknęło. Bo jestem pewna, że jakieś umknęły. Dlatego nie tylko polecam tę książkę jako świetną lekturę. Ale polecam ją w komplecie z poradą: czytajcie uważnie, zwracajcie uwagę na szczegóły.