Przerwa na francuski

O miłości po francusku

O miłości po francusku opowiadam w 1. odcinku mojego podcastu. Ten wpis powstaje pięć lat później. Podrzucam Wam garść miłosnego słownictwa, które przyda się nie tylko na rozbieranych randkach. Po wymowę niezmiennie zapraszam do podcastu.

RANDKI

Pokuszę się o stwierdzenie, że nieodzownym elementem miłości są randki. Jak jest randka po francusku? Mamy to wyboru kilka opcji. Możemy powiedzieć na przykład un rendez-vous amoureux albo un rendez-vous galant. Ja częściej spotykam się z tą pierwszą opcją. Bardziej potocznym określeniem będzie un rencard albo un rencard amoureux. Jeśli kontekst jest jasny, to przymiotnik amoureux jest zbędny. Można powiedzieć po prostu un rencard. Jako ciekawostkę dodam, że to słowo ma dwie pisownie: rEncard i rAncard.

Język francuski dysponuje też fajnym i wygodnym wyrażeniem en amoureux. Jeśli użyjemy go z jakąś jednostką czasową (np. une soirée en amoureux, albo un week-end en amoureux), będzie to oznaczało czas spędzony z ukochaną osobą. W języku polskim nie mamy odpowiednika wyrażenia en amoureux. Najbliższy znaczeniowo byłby przymiotnik „romantyczny” (po francusku też mamy przymiotnik romantique). Ale romantyczny nie oddaje w pełni znaczenia en amoureux. Une soirée en amoureux można by próbować przetłumaczyć jako wieczór miłości, wieczór zakochanych. Opowiadając o swoich planach, możemy powiedzieć przykładowo nous avons prévu une soirée en amoureux ce vendredi. Można by to przetłumaczyć tak: zaplanowaliśmy sobie romantyczny wieczór we dwoje.

No i mamy też zapożyczenie z angielskiego, czyli un date, które jest dość powszechnie używane, również w mediach. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żebyście i Wy go używały/używali.

ZAKOCHANIE

Jeśli wszystko poszło dobrze i randka była udana, to często kolejnym etapem są motyle w brzuchu. Po francusku powiemy dokładnie tak samo: avoir des papillons dans le ventre = mieć motyle w brzuchu. Drugim ważnym wyrażeniem będzie tomber amoureux a w rodzaju żeńskim tomber amoureuse. Czyli zakochać się. Pamiętajcie, że czasownik tomber w czasie passé composé odmienia się z être. Powiemy więc je suis tombé amoureux albo je suis tombée amoureuse. W rodzaju żeńskim trzeba pamiętać o uzgodnieniu participe passé do rodzaju żeńskiego właśnie.

CZUŁE SŁÓWKA

Rozmawiając o miłości po francusku, nie zapominamy o czułych zwrotach do drugiej osoby. Wybór jest spory. Jedne są neutralne płciowo, inne są bardziej zarezerwowane dla konkretnej płci. Z neutralnych mamy na przykład mon amour = moja miłości. Po polsku brzmi to całkiem dziwnie, po francusku – bardzo naturalnie. Neutralne będzie też mon trésor = mój skarbie. Możemy też zwracać się do ukochanej osoby mon chéri (w rodzaju męskim) albo ma chérie (w rodzaju żeńskim), czyli po polsku: kochanie. Zwracam Waszą uwagę na fakt, że francuski – w przeciwieństwie do polskiego – rozróżnia tu rodzaj męski i żeński.

Mamy też cały wachlarz zwrotów z użyciem nazw zwierząt. Możemy powiedzieć przykładowo mon lapin = mój króliczku czy mon poussin = mój kurczaczku. Jest również ma biche = moja łanio. Jednak moim ulubionym odzwierzęcym czułym zwrotem jest ma puce = moja pchełko. Obczajcie tę finezję. Przecież pchła, pchełka to jest coś tak malutkiego, tak na maksa mini. I w ten sposób możemy się po francusku zwracać do kochanej osoby. Uważam to za absolutnie przeurocze.

W rozmowach z osobami trzecimi możemy o bliskiej nam osobie powiedzieć na przykład mon copain = mój chłopak albo ma copine = moja dziewczyna. Odpowiednikiem polskiego mój partner będzie mon compagnon a moja partnerka – ma compagne. Uwaga: ten wyraz oznacza wyłącznie partnera, partnerkę życiową. Jeśli mamy na myśli partnera czy partnerkę seksualną, to użyjemy określenia mon partenaire albo ma partenaire. Określenia compagnon/compagne są używane raczej przez osoby nieco starsze niż określenia copain/copine. Nie, niestety nie wiem, gdzie przebiega granica wiekowa. Compagnon/compagne są też określeniami używanymi w kontekście formalnym. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by – niezależnie od wieku – w kontekście nieformalnym mówić copain/copine. Inne określenie, które nada się do rozmowy z osobami trzecimi to mon amoureux =mój ukochany i mon amoureuse = moja ukochana. Po polsku raczej tak nie mówimy w rozmowach z innymi. Po francusku brzmi to jak najbardziej naturalnie.

CAŁUSY I PRZYTULASY

Do mówienia o przytulaniu służy zwrot faire un câlin. Możemy poprosić na przykład: viens me faire un câlin, s’il te plaît = chodź, przytul mnie, proszę. Tak samo jak polskie przytulanie, zwrot faire un câlin nie jest zarezerwowany dla związków romantycznych. Spokojnie można go użyć do osób z naszej rodziny czy do przyjaciół.

Całować w usta to embrasser sur la bouche a całować się w usta to s’embrasser sur la bouche. Czasownik embrasser należy do słownictwa neutralnego. Ale francuski dysponuje też oczywiście bardziej potocznymi określeniami. Do pocałunku z języczkiem nada się wyrażenie rouler une pelle à qqn (czyli całować kogoś z języczkiem) albo se rouler des pelles (całować się z języczkiem). Czasownik rouler oznacza toczyć, kręcić, obracać. Une pelle to łopata. Przykład użycia. Jesteśmy z kimś i widzimy jakąś intensywnie całującą się parę. Możemy to skomentować na przykład tak: t’as vu comment ils se roulent des pelles ces deux–là? = widział*ś, jak tamtych dwoje się całuje? W tym zdaniu podkreślamy intensywność tego pocałunku i trochę się zbliżamy do komentarza typu: zaraz mu/jej wsadzi język do gardła. Z tym, że francuskie wyrażenie nie ma aż tak niesympatycznego wydźwięku.

Drugi potoczny czasownik na całowanie się to se bécoter. W tej samej rodzinie wyrazów mamy le bec = dziób, dzióbek.

PIESZCZOTY I SEKS

Tu na pewno przyda się czasownik caresser = pieścić, głaskać. Dokładne znaczenie będzie zależało od kontekstu. Nie ma miłości po francusku bez czasowników lécher = lizać i sucer = ssać. Tak, nadadzą się również do mówienia o pieszczotach oralnych. Należy tu wspomnieć również o faire un cunni = robić minetkę i faire une fellation = robić fellatio (czyli robić loda). Oba wyrażenia – faire un cunni i faire une fellation – są wyrażeniami neutralnymi i nie mają w sobie nic potocznego.

Ale hej, nie powiedzieliśmy sobie jeszcze, jak jest „uprawiać seks”. Po francusku możemy powiedzieć faire l’amour (dosłownie: uprawiać miłość). Albo faire du sexe – to wyrażenie jest bliższe polskiemu wyrażeniu uprawiać seks. Przy czym po francusku dużo częściej mówi się faire l’amour.

CIPKA I PENIS

Dodajmy, że rzeczownik le sexe jest też ogólnym, neutralnym (ale nie medycznym, tu powiemy np. les parties génitales) określeniem genitaliów. Zarówno męskich jak i żeńskich. W ramach intymnego komplementu możemy powiedzieć partnerowi/partnerce j’adore ton sexe. Trochę trudno to zgrabnie przetłumaczyć na polski. Bo jeśli powiemy „uwielbiam twoje genitalia”, to po polsku brzmi to dość niezręcznie i komicznie. Po francusku brzmi normalnie. Możemy też powiedzieć j’adore le sexe avec toi = uwielbiam seks z tobą.

No dobra, ale jak mówić o genitaliach już tak bardziej konkretnie? Neutralnym określeniem na cipkę będzie la vulve (po polsku mówimy wulwa). W przypadku penia – bez niespodzianek – powiemy po prostu le pénis.

A jeśli chcecie wiedzieć, jak kochają Francuzi i dlaczego kochają podchwytliwie, to był o tym osobny wpis.