Bonjour czyli witanie się po francusku
Witanie się po francusku – co niby mogłoby pójść nie tak? Otóż witanie się, to nie tylko słowa, którym mogą towarzyszyć określone gesty. Jest to swoisty rytuał. I choć może się wydawać oczywisty, różni się (mniej lub bardziej) w zależności od kultury i języka. Właśnie dlatego powstał 20. odcinek mojego podcastu i ten wpis. Zacznę od pointy: we Francji absolutnie każdą interakcję zaczynami właśnie od przywitania się.
ANEGDOTKA
Ja sama przekonałam się o tym w sposób mało komfortowy. W sensie wiecie, ja raczej z tych, co się witają, ale na własnej skórze przekonałam się, że waga tego słowa w języku polskim i francuskim znacznie się różnią. I przekonałam się o tym dopiero, kiedy mieszkałam we Francji podczas drugich studiów. Nieświadoma powagi sytuacji, używałam bonjour w taki sam sposób, jak naszego „dzień dobry”. I bywały sytuacje, kiedy ludzie swoim zachowaniem pokazywali mi, że coś jest nie tak, ale ja tych sygnałów nie zauważałam. Nadszedł jednak ten dzień, kiedy zrozumiałam, o co kaman.
Robiłam wtedy zakupy spożywcze w markecie i nie mogłam znaleźć jakiegoś produktu. Podeszłam więc do pani z obsługi i powiedziałam coś w rodzaju: excusez-moi, je cherche … = przepraszam, szukam i wymieniłam produkt, którego szukałam, już nie pamiętam, co to było. Pamiętam natomiast jak dziś, że pani spojrzała na mnie i powiedziała „bonjour madame”. Takim tonem, jakby wymierzyła mi policzek. Wtedy spłynęło na mnie olśnienie. Samo excusez-moi czyli przepraszam nie jest wystarczająco grzeczne. Trzeba zacząć od bonjour, jeśli nie chcemy się narazić na podobne rażenie piorunem, jak ja. Od tamtej pory mam wrażenie, że bonjour to najważniejsze słowo w języku francuskim. I nigdy nie należy o nim zapominać, bo w tym języku i w tej kulturze (nprzynajmniej we Francji) jest to oznaka grzeczności i dobrego wychowania. Mądrzejsza o to cenne doświadczenie, dziś przekazuję tę wiedzę Wam. I mam nadzieję, że nie popełnicie mojego błędu.
BONJOUR VS. DZIEŃ DOBRY
Jeszcze jedna ważna rzecz odnośnie do bonjour. Polskie dzień dobry wydaje mi się zwrotem trochę bardziej oficjalnym niż francuskie bonjour. Mam na myśli to, że po polsku raczej nie powiemy dzień dobry, żeby przywitać się z osobami, z którymi jesteśmy na ty, natomiast po francusku jak najbardziej. Tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia językowego. Witając się z koleżankami, można powiedzieć na przykład: bonjour, les filles = dosłownie dzień dobry dziewczyny, ale po polsku brzmi to trochę nienaturalnie. Zwracając się do jednej osoby, z którą jesteśmy na ty, możemy też powiedzieć np. bonjour, toi. Ciężko mi tu dobrać jakieś tłumaczenie, bo po polsku po prostu tak nie mówimy, nie używamy zaimków osobowych przy powitaniach. Po francusku można. Tak dosłownie to znaczy: dzień dobry ty!. Ja to wyrażenie kojarzę bardziej z komunikacji pisemnej, ale w komunikacji ustnej też można go użyć.
Skorzystam z okazji i na marginesie dodam pewne wyjaśnienie. Często podkreślam, że coś wynika z mojego doświadczenia językowego. Mówię to, bo przecież nie znam całego języka, nie doświadczyłam wszystkich możliwych sytuacji komunikacyjnych i tym bardziej nie miałam okazji rozmawiać ze wszystkimi rodzimymi użytkownikami języka. Wiadomo więc, że nie wyczerpuje to tematu i że ktoś może mieć inne doświadczenia językowe niż ja. W końcu język jest bogaty, plastyczny i nasze doświadczenia zależą również od tego, na kogo trafimy.
I jeszcze jedno, bo to też warto zaznaczyć. To, co ja opowiadam, dotyczy Francji i francuskiego z Francji. Pamiętajmy jednak, że francuski to nie tylko Francja i już w samej Europie mamy jeszcze Belgię i Szwajcarię. Czasem, kiedy wiedza mi na to pozwala, wtrącam informacje o różnicach między francuskim z różnych krajów, bo choć jest to teoretycznie ten sam język, to istnieje wiele różnic.
ALTERNATYWY DLA BONJOUR
Jeśli chodzi o witanie się po francusku, to oczywiście możliwości języka francuskiego nie kończą się na bonjour. Mamy też np. salut czyli cześć. Tego zwrotu możemy użyć zarówno na przywitanie jak i na pożegnanie. Czyli tak, jak polskiego cześć. Oczywiście jest on zarezerwowany dla osób, z którymi jesteśmy na ty. Tak samo jak coucou. Przyrównałabym to do naszego „hejka”. Wszystkich tych zwrotów możemy użyć zarówno w komunikacji pisanej jak i ustnej.
Można też powiedzieć bonsoir czyli dobry wieczór. Kiedy zaczyna się wieczór? Około godziny 18. Kto słuchał 19. odcinka mojego podcastu, ten wie, że tymi słowami (a w zasadzie to jednym słowem) Doria Tillier powitała uczestników tegorocznego festiwalu w Cannes. Co ciekawe, we Francji nie używa się innych powitań nawiązujących do pory dnia, ale w Kanadzie funkcjonuje wyrażenie bon matin, które jest kalką z angielskiego good morning i jego użycie jest krytykowane przez l’Office québécois de la langue française czyli kebecką instytucję, która czuwa nad językiem francuskim w Quebeku właśnie.
Tak samo, jak przy bonjour, możemy powiedzieć salut, toi, albo coucou, toi, żeby wzmocnić przekaz. Natomiast nie spotkałam się z tym w połączeniu z bonsoir. Co nie znaczy, że tak się nie mówi. Tu jest ten moment, kiedy przyznaję, że po prostu nie jestem pewna.
Natomiast niezależnie od tego, które powitanie wybierzemy, możemy dodać do niego imię osoby, do której się zwracamy albo jakiś inny zwrot. Na przykład: bonjour, madame; coucou, Marine; salut, les gars (czyli cześć chłopaki); bonsoir, Régis; coucou, maman itd., itd.
WESH
Jest jeszcze slangowe „wesh”, które ma wiele znaczeń a jednym z nich jest salut, ça va ? czyli coś jakby: cześć, jak leci? Czasami do wesh dodawane są inne słowa, ale darujemy sobie zgłębianie bogactwa wyrażeń zbudowanych na bazie tego słowa. Generalnie sprawa jest delikatna, bo wiecie, slang to jest dosyć specyficzny obszar języka. Przypomnijmy definicję slangu, cytuję definicję ze strony sjp.pl. Według internetowego Słowniks języka polskiego slang to „potoczna odmiana języka używana przez jakąś grupę zawodową lub środowiskową”. Ja o tym słowie wiem, że istnieje, że pochodzi z języka arabskiego i że używa go głównie młodzież. Do francuskiego slangu to słowo weszło za pośrednictwem rapu w latach 90’. W 2009 roku słowo znalazło się w słowniku Le Petit Robert.
Kiedyś używanie tego słowa jasno wskazywało na przynależność do konkretnej grupy społecznej. Zdaje się, że dziś już tak nie jest. Jak widzicie, wypowiadam się bardzo ostrożnie, bo osobiście miałam kontakt z tym słowem jedynie w kontekście ironicznym, żartobliwym, czasem prześmiewczym. Ale przypomnę, że kiedy mieszkałam we Francji, byłam studentką. Ludzie, z którymi kiedykolwiek zdarzyło mi się mieć styczność, po prostu tak nie mówili. A zaznaczam, że kontakt miałam i mam z osobami w wieku studenckim i wyżej. Myślę, że tego słowa używa głównie młodzież w wieku gimnazjalnym i licealnym. Ale na pewno nie tylko. No to by było na tyle odnośnie tego słowa. Nie chciałam go pomijać, bo myślę, że jest ciekawe i warto o nim wiedzieć, ale niestety ze względów, o których wspomniałam wcześniej, ciężko mi udzielić bardziej szczegółowych wyjaśnień.
„ÇA VA ?” TO NIE ZAWSZE PYTANIE
Ça va ? To jedno z pierwszych wyrażeń, które poznajemy na lekcjach języka francuskiego. Uczymy się też, że oznacza ono: „co słychać?”. Jednocześnie dowiadujemy się na ogół, że ça va jest niemal nierozerwalnie przyklejone do przywitania (niezależnie od tego, czy wybierzemy bonjour, salut czy coucou). Nie zawsze jednak tym informacjom towarzyszą ważne niuanse kulturowe. Musicie wiedzieć, że to pierwsze ça va, przyklejone do powitania tak naprawdę nic nie znaczy, jest to zwrot czysto grzecznościowy. Nie należy się zatem wyzewnętrzniać a raczej ograniczyć odpowiedź do ça va et toi ? albo pas mal et toi ? Dopiero powtórzone w dalszej rozmowie pytanie (z uwzględnieniem różnych możliwych form) jest wyrazem zainteresowania tym, co u nas słychać. Wtedy w zależności od stopnia zażyłości możemy odpowiedzieć bardziej wyczerpująco. I bardziej szczerze.
WARIANTY DLA „ÇA VA ?”
Wyrażenie ça va ma wiele wariantów. Możemy zapytać : comment vas-tu ? albo w formie grzecznościowej comment allez-vous ? Można też powiedzieć: tu vas bien ? albo vous allez bien ? Do tego drugiego ça va, które wyraża rzeczywiste zainteresowanie naszego rozmówcy, można dodać np. raconte = opowiadaj albo raconte un peu = dosłownie: opowiedz trochę, przy czym nie należy tego rozumieć dosłownie. Oba wyrażenia są zachętą do tego, żeby osoba, do której są kierowane, opowiedziała, co się u niej dzieje. Innym wariantem będzie np. alors, comment vont les choses ? czyli coś w rodzaju jak tam, jak się mają sprawy? W domyśle chodzi ogólnie o różne aspekty życia osoby pytanej.
Możliwości jest więcej. Można też w zależności od stopnia zażyłości oraz od posiadanych już informacji zapytać o jakieś konkretne aspekty: zdrowie, rodzinę, naukę, pracę, związek. Ale tu już nieco odbiegamy od tematu dzisiejszego odcinka, więc revenons à nos moutons = dosłownie: wróćmy do naszych baranów, czyli wróćmy do tematu rozmowy, wróćmy do przedmiotu dyskusji.
GESTY TOWARZYSZĄCE WITANIU SIĘ
Witanie się po francusku (i nie tylko), to nie tylko warstwa werbalna wraz z całą masą towarzyszących jej aspektów kulturowych. Przywitania to także warstwa niewerbalna czyli gesty, które im towarzyszą. W sytuacjach formalnych gesty ograniczą się do uścisku dłoni. Uścisnąć komuś dłoń to po francusku serrer la main à qqn. Uścisk dłoni będzie też często towarzyszył męskim przywitaniom. Panie witają się na ogół całusem w policzek. Po francusku to la bise, a z czasownikiem to będzie faire la bise. Całus będzie też towarzyszył przywitaniom dziewczyn z chłopakami. Nie oznacza to, że panowie między sobą nie witają się buziakiem w policzek. Owszem, witają się, zwłaszcza, jeśli łączą ich więzy rodzinne albo bliższa przyjaźń, co miałam okazję zaobserwować wśród znajomych.
Są też na pewno inne gesty stosowane w czasie powitania, zwłaszcza w męskim towarzystwie. Ale ja ich za bardzo nie znam, więc nie jestem w stanie Wam o nich opowiedzieć. Nie potrafię Wam też powiedzieć, od czego zależy wybór konkretnego gestu w sytuacjach nieformalnych. Myślę, że jest to wypadkowa czynników kulturowych oraz zwyczajów panujących w konkretnej grupie osób. Jeśli Was to pocieszy, a powinno, to nawet sami Francuzi czasem mają moment zawahania odnośnie odpowiedniego wyboru gestu. Myślę, że zdarza się to zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu.
Dodam tu jeszcze ważną informację odnośnie la bise czyli buziaka w policzek na powitanie. Otóż liczba całusów może wynosić od dwóch do nawet czterech w zależności od regionu, co też czasem powoduje śmieszne sytuacje, kiedy witają się osoby pochodzące z różnych regionów.
Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi (do kompletu z 20. odcinkiem podcastu) witanie się po francusku stanie się dla Was procesem bardziej świadomym na poziomie kulturowym i językowym. Idźcie i witajcie się 🙂
—
PS. Niuanse kulturowe oraz wieloznaczność słów we francuskim (i po francusku) świetnie tłumaczy dziewczyna prowadząca profil Salon Jaune na Instagramie. Jest też na TikToku. A po inne polecajki kont o francuskim zajrzyjcie do tego wpisu.


